Recenzja Battlefield: Bad Company 2

Gry wojenne to już stały punkt programu w branży gier. Nic więc dziwnego, że wymagania w stosunku do FPSów rosną z roku na rok. Nie tak dawno pogrywaliśmy w Wolfensteina 3D gdzie jedyną możliwością poruszania się to przód, tył oraz kierunki.

Dzisiejsza rzeczywistość wygląda dużo bardziej zaawansowanie. Od gry wojennej wymaga się niesamowitego klimatu, złożonej fabuły, setek broni, trylionów przeciwników oraz zapierających dech w piersiach akcji niczym z filmu Rambo.

W historii gier FPS mocno odcisnęło się kilka tytułów, które do dziś wyznaczają standardy. Crysis jest sztandarem wspaniałej fizyki i grafiki a Modern Warfare świetnej kampanii dla pojedynczego gracza.

Czym więc jest Battlefield: Bad Company 2? Wg mnie siła gry to przede wszystkim tryb wieloosobowy. Widać, że nad tym trybem pracowano z potem czoła przez wiele godzin zastanawiając się, co by tu jeszcze dopracować. Nie będziemy jednak się nad tym rozwodzić bo nie raz pisałem iż Bad Company 2 w trybie wieloosobowej to gra świetna.

Zwrócimy uwagę na kampanię dla pojedynczego gracza gdyż zdaję sobie sprawę, że wielu z graczy na tym poprzestanie.

Recenzując gry nie lubię się skupiać na minusach, bardziej wolę uwydatnić wszelkie plusy bo grając głównie na nich opieramy swoje wrażenia.

Pierwszą rzeczą która mnie zaskoczyła w Battliefield: Bad Company 2 to Polska lokalizacja. O ile od strony technicznej jest jak zawsze czyli momentami słabo słyszalne są dialogi lub nieodpowiednio dostrojone do sytuacji o tyle wielkim zaskoczeniem było dla mnie słownictwo. Gra emanuje wszelkiego rodzaju przekleństwami co wg mnie świetnie wpłynęło na “realizm” pewnych sytuacji. Nie pamiętam by w historii polskich lokalizacji była gra, która choć trochę wyłamywała się z szeregu pod tytułem “cholera!”.

Łapałem się również na szczerym uśmiechu w kierunku monitora ponieważ przerywniki potrafią być podane z dużą dozą humoru dzięki świetnym kreacjom bohaterów. Na myśl przychodzi mi kino sensacyjne, które mimo poważnych sytuacji często rozwesela oglądającego.

Graficznie Bad Company 2 prezentuje się przeciętnie. Nie jest to niestety typowy “opad szczeny” do których przyzwyczajają nas nowe gry jednak osobiście nie czułem dyskomfortu estetycznego. Średnia jakość tekstur ma pewnie swoje uzasadnienie w ogromnych mapach chociażby podobnych do misji w której przemierzamy pustynne stepy jeżdżąc z jednej do drugiej lokacji.

Mechanika gry wydaje się być mniej sztywna niż w Modern Warfare 2. Chwilami da się odczuć bieg wojskowego z toną sprzętu na plecach. Zastanawiający jest jednak fakt czemu nowsze FPS’y nie decydują się na możliwość wychylania się zza przeszkód.

Grając na średniej trudności bywały momenty gdzie masowo ginąłem, głównie za sprawą braku wyrzutni rakiet pod ręką którą należy zestrzelać helikoptery. Pamiętam również misję w której trzeba było odeprzeć atak wroga, strzelającego z zza każdego gzymsu czy murku. Względem poprzednich “krytycznych” sytuacji miałem wrażenie, że ten moment w misji jest nie zrównoważony i po kilku próbach zaczynał być denerwujący.

Fabuła niestety nie zachwyca jednak nie jest ona kluczowym aspektem gier akcji, tak więc można to uznać za normę. Szkoda jednak, że żaden twórca gier nie postarał się podnieść poprzeczkę trochę wyżej, tworząc coś nieszablonowego i ciekawego.

Podsumowując, Bad Company 2 to bardzo dobra gra FPS, która rozwija skrzydła w trybie sieciowym.

Ocena: 5/6

Wyraź swoje myśli

Napisz co o tym sądzisz...
a, jeśli chcesz zdjęcie obok swojego postu, zarejestruj się w serwisie gravatar!