Red Faction: Guerrilla – A więc zróbmy rewolucje!

redfaction

Red Faction: Guerrilla to jedna z tych gier które czymkolwiek się wyróżniają pośród masy gier które żadną innowacją nie mogą się pochwalić. W końcu przyszło nam grać w sandboxa który czymś zachęci gracza i nie będzie kopią świetne znanego nam już za dobrze Grand Theft Auto.

Ostatnimi czasy gry snadboxowe zaczynają być plagą i mam coraz większe wrażenie że zamiast obrócić ten fakt w atut coraz bardziej mamy ich dość. Mimo wielu zalet gry z otwartym terenem posiadają jedną wielką wadę, a mianowicie muszą nas naprawdę zabsorbować żeby po pół godzinnym graniu rozgrywka nas nie znużyła.

Przyznam szczerze że mnie jedne z najnowszych gier z sandboxem: inFAMOUS oraz FUEL w ogóle nie zachwyciły. Pierwszy tytuł znudził się już grając w demo gdyż ciągłe wspinanie się i strzelanie prądem z ręki jest fajne ale przez pierwsze 10 minut. Później wszystko sprowadza się do tego samego: dobiegnij, zabij, zasil generator i tak razy 5 na misje. W drugiej grze którą są wyścigi gra się podobnie. Można pojeździć ale po godzinie jest nudno. Tornado które robi wrażenie po jakimś czasie jest tak przewidywalne że nie zwracamy na nie uwagi (skrypt). Sam model jazdy pozostawia wiele do życzenia ale to już pomijam.

Podchodząc do Red Faction byłem uzbrojony w spory sceptyzm i niechętnie oglądałem jakiekolwiek materiały z gry. Połączenie otwartego terenu i Marsa – nie… to nie dla mnie. Przypadkowo jednak zobaczyłem live z pokazu na temat gry i po pierwszych 5 minutach byłem już kupiony!

Partyzanckie podboje na Marsie są mega wciągające. Bronie, pojazdy i infrastruktura świetna. Właśnie, czy ja wspomniałem o tym że 99.9% rzeczy w grze można zniszczyć? HA! I to właśnie wyróżnia Red Faction: Guerrilla chociażby od inFAMOUS w którym jedyne co się rozwala to praktycznie auta i jakieś drobne elementy typu lampa.

W Red Faction za pomocą mocarnego młota bądź materiałów wybuchowych możemy rozpieprzyć wszystko i to z niepohamowaną radością, w imię miłości i wolności :)

Sama fabuła rozpoczyna się dość sztampowa jednak ciekawie. Przybywamy na Mars’a jako zwykły robotnik który specjalizuje się w usuwaniu niepotrzebnej infrastruktury planety. Po czasie nasz brat do którego przylecieliśmy zostaje zamordowany przez służby EDF a nas skazuje się na rozstrzelanie. Pomaga nam jednak grupka partyzantów których misją życiową jest podszczypywanie grupy trzymającej władzę. W ten sposób wcielamy się do szeregów łobuzerskiej bandy i dostajemy misję dywersyfikacji.

Misje są zróżnicowane i ciekawe i rozwijają się z czasem. Na samym początku przejdziemy kilka misji pokazujących możliwości a następnie zostaną nam przydzielone bardziej odpowiedzialne i trudne zadania. W demie które można ściągnąć z Live czy PSN’a mamy za zadanie wykraść jeden z niesamowitych pojazdów który przypomina ogromnego mecha. Ci którzy lubią rozwałkę pokochają tą misję i tym bardziej zrozumieją że Red Faction to tytuł na który warto zwrócić uwagę. Idąc “tym czymś wielkim” możemy rzucać pojazdami które rozbijają się na budynkach, skałach czy ogromnych pojemnikach paliwowych które z kolei efektownie wybuchają jednocześnie miażdżąc wszystko co poniewiera się pod stopami.

Tych którzy chcieliby zobaczyć więcej na temat gry zapraszam do Live który został nakręcony z twórcami gry w którym możemy zobaczyć kawał gameplaya i wiele ciekawych informacji o grze (np dlaczego struś był główną bronią w prima aprilisowym multiplayerze).

Wyraź swoje myśli

Napisz co o tym sądzisz...
a, jeśli chcesz zdjęcie obok swojego postu, zarejestruj się w serwisie gravatar!